Wednesday, Sep 17th

Last update08:56:59 AM GMT

Polkom lepiej w UK niż w ojczyźnie

altPolki i Brytyjki uchodzą za jedne z najlepszych w świecie biznesu, a jednocześnie w obu krajach liczba kobiet zajmujących najwyższe, lub choćby wysokie  stanowiska w biznesie jest zatrważająco niska. Jak zmienić taki stan rzeczy, dyskutowano podczas ubiegłotygodniowego seminarium, zorganizowanego przez Ambasadę RP w Londynie oraz pozarządową organizację THINKTANK.

Lista zaproszonych uczestniczek, była naprawdę imponująca:
- Beata Stelmach, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych RP, odpowiedzialna za promocję biznesu, mająca wieloletnie doświadczenie w obszarze biznesu i rynku kapitałowego (Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, zarządy i rady nadzorcze wielu spółek giełdowych),
- Lady Barbara Judge - prezes zarządu UCL Energy Institute, Funduszu Hyperion Power Generation and Pension Protection, przewodnicząca zarządu School of Oriental and African Studies (SOAS) oraz szef doradców London Middle East Institute przy SOAS,
- Nina Kowalewska - prezes zarządu New Communication, pionier rynku reklamy w Polsce,
- Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Lewiatan,
- prof. Małgorzata Fuszara, Uniwersytet Warszawski,
- Zarin Faddei Hainsworth, członek zarządu National Alliance of Women's Association,
- Marina Yannakoudakis, posłanka partii Konserwatywnej do Parlamentu Europejskiego,
- Magdalena Polan, dyrektor zarządzający Goldman Sachs,
- Małgorzata Plutecka, prezes zarządu „Target Accounting”.
Pierwsza część dyskusji, toczyła się pod hasłem: „Czy możliwe są rządy kobiet w świecie (biznesu)?” a druga: „Kobieta biznesu za granicą - czy bycie kobietą ma znaczenie?”. Podkreślano, że choć panie odpowiedzialne są za rozwój społeczny i gospodarczy, to tylko w niewielkim stopniu przekłada się to na ich uczestnictwo w strukturach władzy, a tym samym we wpływie na sprawy społeczne i gospodarcze. Zastanawiano się, jak zmienić obecny stan rzeczy, porównywano doświadczenia polskich i brytyjskich kobiet żyjących i pracujących za granicą, jak również poziom kultury biznesu w obu krajach. Próbowano dociec, czy fakt bycia kobietą, zmienia warunki prowadzenia biznesu, gdy przebywa się za granicą oraz jakie narzędzia powinny zostać użyte, by zwiększyć znaczenie kobiet w międzynarodowym biznesie. I tu żałować należy, że wśród zaproszonych gości, była tylko jedna Polka prowadząca biznes na Wyspach - Małgorzata Plutecka prezes zarządu „Target Accounting”.
Od czasu, kiedy mieszka na Wyspach minęło 10 lat, zdążyła opanować biegle angielski, nabyć kwalifikacji, założyć własny biznes (a ściślej trzy) i w tym samym czasie, radzić sobie z obowiązkami matki i żony. Małgorzata Plutecka dysponuje cenną wiedzą i to zarówno teoretyczną, jak i praktyczną, zna realia polskie oraz brytyjskie i nie ma wątpliwości, że wszelkie porównania wypadają na korzyść Wielkiej Brytanii - zarówno, jeśli chodzi o uczestnictwo kobiet na najwyższych szczeblach zarządzania w biznesie, jak i w ogóle w przepastnej różnicy pomiędzy UK a Polską, jeśli chodzi o traktowanie osób parających się własną działalnością gospodarczą, czy kulturę biznesu w ogóle.
- W brytyjskich firmach coraz bardziej widoczny jest trend, by liczba zatrudnionych kobiet była równa, liczbie mężczyzn. Firmy, które przedsięwzięły takie działania, cieszą się większym szacunkiem. Ponadto, istnieje szereg instrumentów, w tym socjalnych,  wygenerowanych przez państwo, które pozwala kobietom realizować się w biznesie. A mimo to, jest ich ciągle jeszcze za mało na najwyższych stanowiskach w tym sektorze gospodarki - uważa Małgorzata Plutecka.
Ubolewa ona nad tym, że mieszkające na Wyspach Polki nie wykorzystują należycie swojego potencjału, choć wszystko przemawia za tym, by było inaczej: - Życie w Polsce uczyło i nadal uczy zaradności, pomysłowości, sztuki improwizacji, ponadto wiele z kobiet jest świetnie wykształconych. Polskie panie przebywające na Wyspach, wszystkie te cechy posiadają, a one z kolei, dają im niesłychaną przewagę w UK. Tylko, że naszym paniom brak jeszcze odwagi, tkwią w nich jakieś nieuzasadnione kompleksy, co zapewne jest jeszcze cieniem minionej epoki. Podczas couchingu staram się takim paniom dodać wiary, podając własny przykład i zwracając uwagę na możliwości, jakie daje pobyt w Wielkiej Brytanii. Mówię im: „nie bójcie się, naprawdę dacie sobie radę, dysponujecie atutami, których nie ma tu nikt”. I muszę przyznać, bo w swojej firmie mam wgląd w te sprawy, że coraz więcej Polek decyduje się na prowadzenie samodzielnego biznesu. To dobrze rokuje na przyszłość. Myślę, że w ciągu najbliższych kilku lat nieźle tu nawojujemy.

Janusz Młynarski

fot. Małgorzata Plutecka - Archiwum prywatne

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com