Rozmowa z Krzysztofem Zanussim, gościem specjalnym XII Światowego Dnia Poezji UNESCO, który odbędzie się w dniach od 31 marca do 1 kwietnia na londyńskiej Devonii.
Co znaczy dla Pana emigracja?
- Zasmakowałem emigracji w stanie wojennym. To przeżycie w sferze świadomości, po prostu grunt usuwa się pod nogami i mimo to trzeba się utrzymać w pozycji pionowej.
Czym jest dla Pana Londyn?
- Londyn? Bywałem dziesiątki razy. Zawsze zastaję go innym.
Na ile obciążający jest w Pana życiu fakt bycia „klasykiem”?
- Tytuł klasyka? Prowadzi do wniosków zawartych w tytule mojej książki, która ma się ukazać po angielsku, tytuł - „Pora umierać”.
Mówić o śmierci zaczął Pan już dawno temu. Dlaczego?
- Zacząłem pisać o śmierci dawno, bo dawno się urodziłem i rychło, bo w czasie wojny jako dziecko spotkałem się z nią bezpośrednio.
W Pana filmach kryje się pewna filozofia. Pracuje Pan jednak również w obrębie słowa. Scenariusze do filmów nie cieszą się popularnością, jako środek przekazu literackiego. Czy myślał Pan o innych formach zapisu?
- Scenariusze są półproduktem, formą przejściową. Drukuję je po dokonaniu powierzchownej obróbki literackiej i adresuję przede wszystkim do miłośników filmu. A prawdziwą formę literacką zbyt cenię, by próbować w niej moich sił.
Pańskie credo artystyczne...
- Credo w sztuce warte jest tyle, co zawołanie w herbie. Nie mam.
Decyduje się Pan, by przemawiać do „wybranych”. Treści i środki przekazu są tak dobrane, by docierać tylko do tych, którzy są w stanie wniknąć w materię Pańskiego przekazu. Dlaczego?
- Czy świadomie przemawiam do wybranych? Nie. Chętnie bym przemawiał do wszystkich, choć rzadko temat pozwolił mi na poprawną formę. Ale kiedy spytać kompozytora, czemu pisze muzykę do słuchania w filharmonii, a nie w supermarkecie, będzie miał podobny kłopot z odpowiedzią.
Producent i artysta. Czy to sprzeczne funkcje?
- Producent i artysta to funkcje komplementarne. Powinny się uzupełniać. Trudność rodzi się, gdy funkcje te się łączą.
Kiedy możemy liczyć na Pana kolejną produkcję? Gdzie można Pana zobaczyć w najbliższym czasie?
- Zabieram się do filmu polsko-włosko-rosyjskiego „Obce ciało”. Właśnie skończyłem pisać scenkę teatralną „Hybris”. W Moskwie na Tagance wystawiam w marcu Ionesco „Król umiera”. Możemy się umawiać w Rzymie, Irkucku, Kantonie i Hong Kongu. Jesienią w Sydney i Waszyngtonie. Na brak podróży nie narzekam, ale ja to lubię.
Rozmawiali: Marta Brassart i Adam Siemieńczyk
fot. Krzysztof Zanussi - autor: Robert Pałka









