Thursday, May 17th

Last update05:21:36 PM GMT

Ostatni bastion wolności

altMaluteńkie kosteczki pamięci flashowej, zdolne do przechowywania terabajtów danych na chipie wielkości paznokcia, to nie fragment cudem odnalezionego, niepublikowanego jeszcze manuskryptu kolejnej „Odysei” Arthura C. Clarke’a, ale rzeczywistość, z którą zderzymy się już w połowie obecnego roku…

A wszystko to, za sprawą połączonych sił Intela i Microna, które pod szyldem IM Flash Technologies pracują nad nowymi wynalazkami, umożliwiającymi przechowywanie ogromnych ilości danych na niewielkich nośnikach. Postępy w owych procesach miniaturyzacji, zostały już pokazane światu, a były to chipy z wbudowanymi wielopoziomowymi komórkami (MLC) o wielkości 20 nanometrów (1 nanometr to jedna miliardowa metra) zdolne do gromadzenia informacji na urządzeniach typu SSD („Solid State Drive” - urządzenie pamięci masowej, służące do przechowywania danych, zbudowane w oparciu o pamięć typu flash). Każdy jeden moduł w prezentowanym chipie, będzie w stanie pomieścić do 128 gigabajtów danych, a urządzenia jako całość, będą w zależności od ich przeznaczenia, zawierać do 8 modułów. Biorąc pod uwagę fakt, że technologia MLC nie jest tak szybka, jak SLC („Single Level Cell”), nowoczesne chipy będą sprawiały większe trudności w odczytywaniu danych. Większe to znaczy, wolniejsze. Ale czymże jest dłuższe oczekiwanie na załadowanie  informacji, w porównaniu z ilością danych, jaką można sobie jednorazowo zaserwować, no i przede wszystkim z ceną, która w zamierzeniu producentów ma być bardzo korzystna w zestawieniu z większymi i cięższymi, przenośnymi dyskami zewnętrznymi. Dla przykładu, najtańsze tego typu nośniki o pojemności 1 terabajta i wadze 200 gram kosztują około 90 funtów, a dwadzieścia razy mniejsze urządzenia SSD to wydatek rzędu 80 funtów za niestety, jedynie 60 gigabajtów pojemności. Na rynku technologicznym szykuje się zatem prawdziwa mikrorewolucja!

***

Tyle, o „hardłerze”, czas na „sofcik”, bowiem nie tylko laboratoryjni potentaci łączą swe siły, by zadowolić masy, ale i warstwy intelektualne obu półkul (także mózgowych) postanowiły wspólnie czegoś znaczącego dokonać. Mam na myśli amerykańskie i brytyjskie ekipy ekspertów i genialnych samouków z magazynu „PC Gamer”, którzy spotkali się, aby wybrać setkę ich zdaniem najlepszych gier naszych czasów.
W kategorii „trochę mi żal” umieszczam „Dragon Age 2”, która w opinii wspomnianych znalazła się na 95. pozycji, „Limbo” - 89. miejsce oraz „Fallout 3” - 59. Pocieszające jest jednak to (szkoda, że tylko w przypadku dwóch tytułów), iż „Fallout 2” znalazło się już w pierwszej pięćdziesiątce (46. pozycja), a „Dragon Age: Origins” otarło się o „top ten” lądując na 11. miejscu.
Ogromnym, pozytywnym zaskoczeniem, są za to produkty, które śmiało można nazwać „dziadkami”, a jednak ciągle uważane są za pociągające. Mowa tu o wypuszczonej w 1993 roku grze „Doom” (84. miejsce), wydanej 6 lat później „Quake 3 Arena” (50. miejsce), także z 1999 roku „Counter-Strike” (25. miejsce!), „Diablo 2” z 2000 roku (23. miejsce) oraz „Oblivion” z 2006 roku (20. miejsce).
Uroczym urozmaiceniem jest także pojawienie się na 69. pozycji gry „Plants vs Zombies”. Istotnie, nie ma lepszego produktu uczącego, jak bronić swojego ogrodu, basenu i dachu przed hordą zombich, używając do tego rozwścieczonych warzyw typu „trójstrzelne” pnącza zielonego groszku, kolby kukurydzy, czosnek, czy latające główki kapusty.
Pierwszą dziesiątkę 100 najlepszych gier naszych czasów według „PC Gamera” otwiera „Left 4 Dead 2”. Na miejscu 9. znalazło się „Minecraft”, a przed nim „Half-Life 2” i „Mass Effect”. Pozycja 6. to „Deus Ex: Human Revolution”. „Top five” zamyka od dołu „StarCraft II”. Numer 4 to „Deus Ex”. Brązowy medal w zestawieniu, zdobył „World of Warcraft”. Srebrny krążek to nagroda dla „Team Fortress 2”. Absolutny numer jeden i w dodatku nienotowany w ubiegłych latach podczas podobnych zestawień, „świeżak” - „Skyrim”. Nic dodać nic ująć…
Z premedytacją za to, nie wspomniałem wcześniej o jednej grze, tylko i wyłącznie dlatego, że jej twórcy z każdym dniem zaskakują mnie coraz bardziej. W owym „top 100” znalazła się także debiutująca w tym zestawieniu, również i polska produkcja - „Wiedźmin 2: Zabójcy królów” i to uwaga - na 43. miejscu!
„Jedna z najwspanialszych gier, z jakimi możesz mieć okazję się spotkać. Mój osobisty erpeg roku, tym bardziej, że palma pierwszeństwa powędrowała na ręce twórców „Skyrim”. Stworzona z prawdziwą pasją, w każdym calu dojrzała, tylko po to, aby podejmowane przez ciebie decyzje, jak nigdy dotąd wpływały na twoje dalsze losy. Gdyby tylko nie to zakończenie…” - napisał o niej jeden z freelancerów pisma Richard Cobbett w uzasadnieniu swego wyboru. Aż przyjemnie poczytać.

Jak już wspominałem, twórcy „Wiedźmina 2” studio CD Projekt Red, bardzo mocno wzięli sobie do serca krytykę drugiej części przygód Geralta z Rivii i poprawili grę w każdej materii, a ostatnio ogłosili także… wypuszczenie gry na Xbox 360. Otóż to właśnie. Jej premiera odbędzie się 17 kwietnia. Dzięki specjalnemu „dziennikowi developerskiemu” już mogę powiedzieć, że mamy do czynienia z produktem najwyższej klasy. Nie doszło bowiem do zwyczajnego przeniesienia wersji PC na konsolę, ale do adaptacji tytułu, czyli całkowitego przebudowania gry, od jej początków, krok po kroku, skrypt po skrypcie. Nowy inteligentny system sterowania kamerą, poprawione i dostosowane kontrolki, także nowatorski, a przy tym bardzo łatwy system „targetowania” i wiele innych innowacji plus niesamowity brak liniowości fabuły. Nie było jeszcze do tej pory, tak złożonej, nieliniowej gry na konsolę. Wszystko zmieni się wiosną tego roku. I tak sobie myślę, że to poczucie wolności, którą sprezentują graczom twórcy „Wiedźmina 2”, objawiające się nie tylko przy dokonywaniu globalnych wyborów, jakie decydują o przejściu gry, ale tych mniejszych w obrębie questów i tych mikroskopijnych w poszczególnych scenach, to coś czego żadne ACTA i inne ustawy ograniczające swobodę jednostek już ludziom nie zabiorą. To będzie wolność, za którą warto zapłacić i mówi to człowiek, który z konsolami ma tyle wspólnego, co dziewica z kołkiem sękatym.
Przy okazji ogłoszenia wypuszczenia „polskiej dumy narodowej” na Xbox 360, zostałem także powalony zwiastunem tejże gry, który wyszedł jakżeby inaczej, spod ręki Tomasza Bagińskiego. „To jak seks-maraton z trzema najgorętszymi laskami, jakie w życiu widziałeś”, „Znów kolejna para majtek poszła się j***ć”, „Nie chcę już więcej grać w Skyrim”, „2 metry i 300 funtów czystych mięśni = Letho”… przytaczam opinie innych, bo sam oglądając ten trailer w full detalach dostałem gęsiej skórki, a potem orgazmu. I ja już nie chcę innych filmów. Koniec z fabularyzacją! Czas na animację! (Llesh)

Pierwsza dwudziestka 100 najlepszych gier naszych czasów według magazynu „PC Gamer”:

1. „Skyrim” (2011)
2. „Team Fortress 2” (2007)
3. „World of Warcraft” (2005)
4. „Deus Ex” (2000)
5. „Starcraft II” (2010)
6. „Deus Ex: Human Revolution” (2011)
7. „Mass Effect” (2008)
8. „Half-Life 2” (2004)
9. „Minecraft” (2011)
10. „Left 4 Dead 2” (2009)
11. „Dragon Age: Origins” (2009)
12. „Company of Heroes” (2006)
13. „Mass Effect 2” (2010)
14. „League of Legends” (2009)
15. „Planescape: Torment” (1999)
16. „Half-Life” (1998)
17. „Supreme Commander: Forged Alliance” (2007)
18. „Rome: Total War” (2004)
19. „Hitman: Blood Money” (2006)
20. „Oblivion” (2006)

Źródło: PC Gamer

fot. Screen z „Intro” na konsolę XBox 360 Tomasza Bagińskiego - pl.thewitcher.com

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.