W miniony weekend, zmarła w pokoju Beverly Hilton Hotel w Los Angeles, gdzie przebywała w charakterze gościa, amerykańska piosenkarka i aktorka Whitney Houston Miała 48 lat.
Wiadomość o jej śmierci spadła jak grom z jasnego nieba. Jej gwiazda zgasła w wigilię rozdania statuetek Grammy, w sobotę 11 lutego. Po raz ostatni widziano ją właśnie na przed-ceremonialnym przyjęciu, które zorganizował wieloletni mentor Houston i producent muzyczny Clive Davis. W sobotę, około godziny 16:00 policja otrzymała telefon od ochrony hotelu z prośbą o natychmiastowe przybycie. Reanimacja Houston przez medyków, który już byli obecni w hotelu, nie powiodła się. Przyczyny zgonu gwiazdy, który nastąpił o godzinie 15:55 czasu lokalnego, nie są znane, jednakże policja póki co wykluczyła udział osób trzecich.
***
Naprawdę nazywała się Whitney Elizabeth Houston i przyszła na świat 9 sierpnia 1963 roku w Newark. Była obdarzona pięcio-oktawową skalą głosu, a jej sukces, otworzył drzwi innym czarnoskórym kobietom do świata filmu i muzyki pop. W latach 80. XX wieku Houston była bowiem, pierwszą afroamerykańską artystką, która regularnie pojawiała się na stacji MTV, w czasach kiedy dominował „rock białych ludzi”. Jej pierwszy album stał się najlepiej sprzedającym się debiutanckim krążkiem solowej artystki w dziejach. Whitney kontynuowała swój sukces w latach 90. w Hollywood, grając między innymi w filmie „Bodyguard”. Była czwartą najlepiej zarabiającą artystką muzyczną według Recording Industry Association of America i najczęściej nagradzaną w dziejach według księgi rekordów Guinnessa. U szczytu swej sławy, poślubiła byłego piosenkarza R&B, Bobby'ego Browna. Od tego momentu, rozpoczęła się jej życiowa batalia z narkotykami, alkoholem, przemocą, prasą brukową, rozwodem, odwykiem, próbami powrotu na scenę...
fot. Wikipedia










