Thursday, May 17th

Last update01:39:08 PM GMT

Przetarta droga

Tomasz Adamek pokonał Micheala Granta w 12-rundowym pojedynku i obronił tytuł mistrza świata w wadze ciężkiej federacji IBF. To zwycięstwo otwiera mu drogę do walki o czempionat w innych federacjach bokserskich.

Niedziela, 22 sierpnia, to wielkie święto polskich kibiców boksu. Nasz pięściarz pokonał kolejny etap, dzielący go od tytułu mistrza świata innych federacji – teraz możliwość starania się o kolejne tytuły stoi przed nim otworem.
Dziesięciotysięczna grupa polskich kibiców, która stawiła się w niedzielę w hali Prudential Centre w Newark, jeszcze kilka godzin po pojedynku demonstrowała swoją radość na ulicach miasta. Przed walką faworytem był raczej Tomasz Adamek (42-1, 27 KO), choć jego przeciwnik Michael Grant (46-4, 34 KO), o 13 cm wyższy i 30 kg cięższy, to nie byle kto – swego czasu pokonał Andrzeja Gołotę, kiedy ten wydawał się być w szczytowej formie, oraz sprawił sporo trudności słynnemu Lewisowi Lennoxowi, wielokrotnemu czempionowi  wagi super ciężkiej.
Sukces Adamka sprawił jednak, że rodzimi eksperci od boksu patrzą na walkę niezbyt obiektywnie, wygłaszając jedynie entuzjastyczne komentarze, dlatego też warto zaznajomić się z bardziej obiektywnymi recenzjami ekspertów „niezaangażowanych”. Według nich, potyczka naszego pięściarza z dwumetrowym Amerykaninem okazała się dla polskiego „Górala” o wiele trudniejszym testem, niż sądzono przed walką. Zdaniem Joe Santoliquito z prestiżowego magazynu „The Ring”, sobotni występ Polaka, który miał być sprawdzianem przed planowaną konfrontacją z którymś z mogących się pochwalić zbliżonymi warunkami fizycznymi do Granta braci Kliczko, zrodził w tym kontekście szereg wątpliwości.
„Czy ktokolwiek wyobraża sobie, by trenerzy błagali Kliczków o ruszenie do ataku, tak jak to musiał robić Mustafa Muhammad w trzeciej rundzie w przypadku Granta? Czy ktokolwiek spodziewa się, że Kliczkowie pozwoliliby Adamkowi tak łatwo przechodzić do półdystansu jak Grant? Czy Władimir lub Witalij czekaliby, jak Grant, do ósmej albo dziewiątej rundy, by wykorzystać przewagę wzrostu i zasięgu ramion?” - pyta retorycznie  Santoliquito. „Skoro Grant potrafił sprawić, że twarz Adamka wyglądała jak po przejściu przez maszynkę do mielenia mięsa, co zrobiliby z nią Kliczkowie?”
„Rozbicie Granta miało przybliżyć Adamka do walki z Kliczkami. Nie przybliżyło. Póki co, z Kliczkami trzeba poczekać” – podsumowuje redaktor naczelny „The Ring”.

Sam Adamek powiedział „Ringowi” zanim eskortowana przez policyjny  patrol kawalkada samochodów pomknęła do szpitala: „Walczyłem z Michaelem Grantem, bo potrzebowałem testu z tak wysokimi i tak ciężkimi zawodnikami przed walkami o tytuł z braćmi Kliczko. Ten test zdałem, moim zdaniem wygrałem wszystkie rundy, a po przejrzeniu taśm, zobaczeniu walki na spokojnie, wyciągniemy z Rogerem Bloodworthem odpowiednie wnioski jak walczyć jeszcze lepiej. Jestem zadowolony ze zwycięstwa, jestem tylko niezadowolony z głęboko rozciętych łuków brwiowych, bo to mi jeszcze nigdy nie zdarzyło się w karierze. Grant uderzał mnie w tył głowy, ściągał mnie do dołu, przytrzymywał, uderzał parę razy łokciem. To od tego, od jego łokci mam rozcięte łuki brwiowe, a nie od jego ciosów”.
Oto pozostałe najciekawsze fragmenty jego wypowiedzi:
Zapytany czy już szykowana jest walka na listopad tego roku w Atlantic City: „Ja nic o tym nie wiem. Na razie jest sobota w nocy, jestem zaraz po walce, i takie tematy mnie nie interesują. Trzeba najpierw odpocząć tydzień lub dwa, porozmawiać z trenerami i dopiero  wtedy podejmę decyzję co dalej z moją karierą. Na razie nie mam żadnych planów”.

Czego nauczyła go walka z Michalem Grantem przed ewentualnymi potyczkami z braćmi Kliczko i czy bardzo odczuł siłę ciosów rywala: „To był ciężki pojedynek, trudno było znaleźć miejsce do zadania ciosów, musiałem operować na małej przestrzeni, trafiać serie uderzeń ciosów pod długimi rękami rywala, który naprawdę bardzo dobrze się przygotował. Jeśli mnie trafiał, to rzadko, tylko pojedynczymi ciosami, bo bardzo poprawiłem uniki głową, lepiej poruszam się na nogach, trudniej mnie trafić.”

A co powiedział „Ringowi” Michael Grant?
„Adamek był szybki, dobrze się poruszał w ringu, daliśmy świetne show. On wygrał, ale nie mam się czego wstydzić. Szkoda, że ten pojedynek nie potrwał jeszcze trzech rund.” „Dobrałem się do niego, ale Adamek to prawdziwy twardziel, lecz nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa, jeszcze powalczę o tytuł mistrzowski, ale nie chcę już więcej boksować z kimś, kto waży 100 kg” - dodał z uśmiechem dwumetrowy Amerykanin, dla którego ruchliwy i lżejszy o 20 kg Adamek był momentami trudnym do upolowania przeciwnikiem.

Z występu swojego podopiecznego zadowolony był też promotor „ Dużego” Michaela Nick Garrone: „Michael Grant pokazał, że jest jednym z najlepszych sześciu ciężkich na świecie. Czapki z głów przed Tomaszem Adamkiem. To wielki mistrz. Jesteśmy szczęśliwi, że mieliśmy okazję z nim się zmierzyć. Jestem dumny z postawy Michaela”.

Dla 38-letniego Granta porażka z Adamkiem była pierwszą od czerwca 2003 r., kiedy to został znokautowany przez niedawnego sparingpartnera „Górala” Dominicka Guinna.

Faktem jest, że polski pięściarz nie miał zadowolonej miny, kiedy ogłoszono go zwycięzcą, a sędzia po pojedynku przyznał, że cieszy się ze zwycięstwa, ale stwierdził, że jego występ mógł być lepszy.
 (jm., „The Ring”)

fot. www.tomaszadamek.pl

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.