To chyba największy sukces polskiej koszykówki w jej dziejach – Reprezentacja Polski do lat 17 zdobyła srebrny medal na Mistrzostwach Świata w Hamburgu, które zakończyły się w niedzielę.
Siedem zwycięstw i tylko jedna porażka - na wagę złotego medalu. Ale chyba nikt nie ma pretensji do młodych polskich koszykarzy o tę przegraną, bo srebrny medal to żaden wstyd i porażka z królami basketballu, Amerykanami, też ujmy nie przynosi. Przegraliśmy 80:111.
Do połowy drugiej kwarty byliśmy równorzędnym przeciwnikiem, ale już później szybcy i niesamowicie wyszkoleni technicznie Amerykanie zwarli obronę i zaczęli przeprowadzać coraz śmielsze ataki i niestety skuteczne. Dało też o sobie znać zmęczenie całym turniejem oraz intensywną grą w pierwszej fazie meczu finałowego. Tomasz Gielo i Filip Matczak, uznani za jednych z najlepszych zawodników mistrzostw, robili, co mogli, ale to nie wystarczyło do złotych medali. Jeśli już mowa o najlepszych, to trzeba koniecznie odnotować fakt, że w pierwszej piątce turnieju znalazło się aż dwóch Polaków: Mateusz Ponitka i Przemysław Karnowski. Obok nich wyróżniono Kevina Pangosa z Kanady oraz Jamesa McAdoo i Bradley’a Beala z USA.
Jak podaje portal internetowy Polskiego Związku Koszykówki, trener drużyny amerykańskiej Don Showalter po meczu podkreślał, że jego zespół jest wyjątkowy. „To oczywiście pierwsze mistrzostwa świata w tej kategorii wiekowej, ale myślę, że poprzeczkę podnieśliśmy wysoko. Mamy wielu zawodników z ogromnym potencjałem i naprawdę trudno będzie amerykańskiej federacji wystawić do gry w kolejnych latach zespoły równie utalentowane” - mówił po meczu. Natomiast o polskich zawodnikach wyraził się następująco:
„Mają wielkie możliwości. Nie da się ukryć, że dwóch zawodników może osiągnąć wiele, myślę tu o Mateuszu Ponitce i Przemysławie Karnowskim. Jeśli dalej będą się rozwijać, zapewne spotkamy ich kiedyś w USA.”
Mistrzostwa świata w koszykówce dla zawodników do 17 lat to pierwsza tego typu impreza w historii tej dyscypliny, wcześniej takich turniejów nie organizowano. Tym większy więc powód do dumy, w pierwszych mistrzostwach zaszliśmy tak wysoko.
(jm)
fot. fiba.com










