Młody piłkarz Piasta Gliwice, Kamil Glik, ma grać w Serie A. Zespołem, który ubiega się o Polaka jest Palermo. Ludovicem Obraniakiem interesuje się Paris Saint Germain, a Laurent Koscielny zagra w Arsenalu. Jedynie przyszłość Artura Boruca rysuje się w niezbyt jasnych barwach.
O tym, że Palermo chce kupić Kamila Glika wiedzą wszyscy z wyjątkiem... samego piłkarza oraz klubu, w którym gra obecnie.
„Przegląd Sportowy” rozmawiał z prezesem sycylijskiego klubu, Walterem Sabatinim i ten miał potwierdzić, że w najbliższy czwartek obrońca Piasta wybiera się do Włoch w celu dopełnienia ostatnich formalności. Krążą plotki, że Włosi gotowi są wyłożyć za Glika dwa miliony euro i również „podobno” Maurizio Zamparinii, prezydent Palermo, już te dwa miliony zatwierdził. Ale jak podaje gazeta, prezes Piasta Józef Drabicki żarliwie zaprzecza twierdząc, że Włosi nie zwracali się do gliwickiego klubu, i że między bajki należy też włożyć wysokość odstępnego, jaką proponują. Coś jednak jest na rzeczy, bo właśnie dla Lecha, który starał się o Glika, cena dwóch milionów euro okazała się zaporowa. Piłkarzem interesowały się jeszcze niemieckie kluby: FC Köln, SC Freiburg i Hannover 96 i podobno Panathinaikos.Sam Glik również twierdził, że żadnej oferty z Palermo nie ma. Powiedział jedynie, że jego agent oraz klub prowadzą zapewne jakieś rozmowy, ale nie bardzo wie z kim, a to oznacza, że nie ma jeszcze żadnych konkretnych ustaleń.
„Dlatego cierpliwie czekam. Bo to, że odejdę z Piasta, jest już przesądzone” – powiedział „Przeglądowi Sportowemu”.
Tymczasem dziennikarze tej gazety skontaktowali się z dyrektorem sportowym Palermo, wspomnianym już Sabatinim, i oto co usłyszeli: „Kamil ma zapał, chęci do nauki i siłę fizyczną. To zawodnik gotowy do gry w naszej lidze.”
Znajomi Kamila potwierdzają nie tylko fakt rozmów, ale również i to, że sprawa już jest właściwie przesądzona i że Kamil ogłosi fakt przejścia do Palermo dopiero, gdy będzie miał kontrakt w ręku. Na razie nie przyznaje się do tego, żeby nie zapeszyć.
„Rozmowy na temat transferu są mocno zaawansowane. Palermo ma już gotowe umowy: jedną dla działaczy Piasta, drugą dla samego zawodnika. Chcemy dać 800 tysięcy euro za transfer, oferujemy piłkarzowi 5-letni kontrakt w wysokości 200 tysięcy za sezon. To oferta odpowiednia do poziomu gry zawodnika. W ciągu najbliższych 4-5 dni zamkniemy transakcje” – powiedział włoski menedżer.
Glik nie będzie pierwszym polskim zawodnikiem w sycylijskim klubie, szlak przetarł bowiem kilka lat temu Radosław Matusiak, ale nie zwojował wiele – przegrał wówczas rywalizację z Edisonem Cavanim i Fabrizio Miccolim i wrócił do Polski. Jak eufemistycznie wyraził się Sabatini, dla Matusiaka piłka nie była najważniejsza.
Tymczasem inny reprezentant Polski może zmienić klub. Mowa tu o Ludovicu Obraniaku, którego w swoich szeregach widzi francuski Paris Saint-Germain. Paryżanie szukają lewego pomocnika, więc sprawa transferu Obraniaka jest coraz bliżej.
Jak informuje portal „Piłka. Pl”, drużyna PSG ma jeszcze trzech innych kandydatów do gry na lewej obronie. Są to: Brazylijczyk Nene, grający w AS Monaco, oraz Sylvain Marveaux z Rennes. Obraniak ma spore szanse, bo Monaco nie chce przystać na 3-4 miliony euro odstępnego, oferowane z Nene przez paryski klub, dlatego o wiele tańszy - a wcale nie gorszy - Obraniak byłby świetną alternatywą. Obraniakiem interesują się również Auxerre, Saint-Etienne, VFL Stuttgart oraz Galatasaray Stambuł.
Interesująca jest również przyszłość innego, być może przyszłego reprezentanta Polski, który właśnie stara się o polskie obywatelstwo. To francuski Polak, Laurent Koscielny, 24. letni zawodnik Lorient. Właśnie jego klub dogadał się w sprawie transferu do Arsenalu. Anglicy chcą dać za niego 8,5 miliona funtów i ta kwota bardzo się spodobała klubowi, w którym gra Koscielny,.
W przyszłym tygodniu będzie już wszystko wiadomo, bo ustalane są ostatnie szczegóły kontraktu Koscielny byłby partnerem Thomasa Vermaelena, bo londyński klub opuści najprawdopodobniej, dotychczasowy filar obrony - William Gallas. Wygasł też kontrakt Sola Campbella. Koscielny był sensacją ubiegłego sezonu francuskiej Ligue 1. Zagrał w 35. meczach i zrobił dobre wrażenie na Arsenie Wengerze, trenerze Arsenalu, który początkowo chciał kupić innego obrońcę. Dziadek Koscielnego jest Polakiem.
Za rok wygasa kontrakt Artura Boruca z Celtic Glasgow i wtedy nasz bramkarz będzie dostępny za darmo, tzn., że żaden klub na nim nie zarobi, poza samym Borucem, a, że Celtic chce zarobić więc rozgląda się za klubem, który chciałby kupić Boruca, a tu nic. Według brytyjskich portali sportowych Boruc znajduje się na celowniku Arsenalu i hiszpańskiej Sevilii i gdyby, któryś z tych klubów, lub jakikolwiek inny, byłby w stanie wyłożyć 3 miliony funtów, to menedżerowie Celticu nie wahaliby się ani chwili, ale na razie nie ma chętnych.
(jm)










