To, że polscy przestępcy bardzo często wybierają Wyspy, jako miejsce ukrycia się przed rodzimym wymiarem sprawiedliwości, nie jest niczym nowym, rzadko natomiast zdarza się, by Brytyjczyk, który popełnił przestępstwo w swoim kraju, ukrywał się w Polsce...
W miniony poniedziałek, w Warszawie, do tamtejszej Komendy Stołecznej Policji zgłosił się młody mężczyzna, który miał problemy z porozumieniem się polsku, miał przy sobie brytyjski paszport i prosił, by skontaktowano go z kimś, kto mówi po angielsku. Sprowadzono tłumacza przysięgłego, w obecności którego mężczyzna wyjawił, że jest obywatelem brytyjskim, nazywa się Jason Martin i w styczniu tego roku, dokonał w Londynie zabójstwa.
Nieczęsto się zdarza, by do polskiej policji zgłaszał się cudzoziemiec i przyznawał się do zbrodni najcięższego kalibru, toteż funkcjonariusze KSP skontaktowali się z oficerem łącznikowym w Wielkiej Brytanii, a ten z tamtejszą policją. Okazało się, iż rzeczywiście, dwa tygodnie wcześniej w jednej z dzielnic Londynu została uduszona 24-letnia kobieta. Stało się to w jej mieszkaniu, zabójstwo poprzedziła kłótnia.
- Jason M. przyznał, że podczas kłótni z jego dziewczyną doszło do rękoczynów. W wyniku tego zdarzenia udusił kobietę - potwierdziła Edyta Adamus, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.
Kilka dni po zabójstwie Martin wsiadł do samolotu i wyleciał do Polski. Przez kilka dni ukrywał się w Warszawie, jednak wyrzuty sumienia zmusiły go tego, by się przyznać, dlatego też udał się na policję. Brytyjczyk oczekuje w areszcie na ekstradycję do Wielkiej Brytanii. (emi)
fot. Wikipedia










