Tuesday, Oct 21st

Last update08:56:59 AM GMT

Jazda bez rozwodu

Jak uczyć panie jeździć tak, by mogły maksymalnie wykorzystać swoje wrodzone predyspozycje mówi dr hab. Adam Tarnowski, psycholog transportu.

O czym warto wiedzieć, ucząc jeździć żonę, dziewczynę czy koleżankę?

- Kobiety potrzebują więcej pewności siebie, wsparcia i przestrzeni do bycia samodzielną. Gdy uczeniem kobiety nie zajmuje się profesjonalny instruktor, tylko bardziej doświadczony kierowca, musi on pamiętać, że ma inną perspektywę niż osoba prowadząca samochód. Nie widzi sytuacji drogowej z tego samego miejsca. Samochód jest tak skonstruowany, by najlepsze pole widzenia miał kierowca. Zatem gdy nauczycielowi wydaje się, że musi już interweniować i komentować, sytuacja w rzeczywistości może wcale tego nie wymagać.

Co jeszcze jest istotne?
- Trzeba też pamiętać, że każdy z nas ma swoje nawyki, np. hamuje w odpowiedniej odległości. Gdy inna osoba ma inne nawyki, czujemy się niepewnie. Jeśli decyzja kierowcy jest nieznacznie inna, wydaje nam się, że samochód jest zepsuty, wolniej reaguje, ma rozregulowane hamulce i rozchwianą kierownicę. Uczący uważa, że ponosi odpowiedzialność. Nie jest tylko pasażerem, ale wczuwa się w ruch pojazdu, a także w decyzje kierowcy. Postawa nieprofesjonalnego instruktora powinna zatem uwzględniać tę zmianę perspektywy.


Jakich porad powinien udzielać kobiecie instruktor czy doradca?
- Udzielanie bezpośrednich dyrektyw typu: „Skręcaj!”, „Hamuj!”, itp. nie jest dobrym pomysłem - poza naprawdę groźnymi sytuacjami. Lepiej zasugerować ruch odpowiednio wcześniej, mówiąc np. „Zobacz, na tym skrzyżowaniu wygodniej będzie ci skręcić z następnego pasa”. Wtedy, kiedy nie jest to ostatni moment na wykonanie ruchu i kierowca może wypracować własną taktykę na zmianę pasa, nie czuje gwałtownej presji. Poza tym w ten sposób nauczy się samodzielnie podejmować właściwe decyzje we właściwym czasie i zbierać informacje potrzebne do wykonania manewru.

Co powinno być najistotniejszą wskazówką dla mężczyzny, który jest doświadczonym kierowcą i usiłuje pomóc kobiecie nauczyć się jeździć?
- Dobrą zasadą jest patrzeć jak najdalej. Nie skupiać wzroku tuż przed maską, tylko patrzeć 100 metrów w przód. Nie mówić przez cały czas. Pozwolić koleżance czy partnerce skoncentrować się na jeździe, ale od czasu do czasu rzucić uwagę o tym, jak wygląda sytuacja przed nami, co może się zdarzyć za 20 sekund. To da informację, która naprawdę jest potrzebna, czyli możliwość przygotowania się do manewru, poradzenia sobie z nietypową sytuacją. Na pewno błędem jest dyrygowanie typu: „Teraz zrób to” - z reguły pojawiające się i tak zbyt późno. 

Słówko o emocjonalnej stronie komentarzy instruktorów i innych nauczycieli? Ona często wydaje się problemem kobiety-kierowcy…

- Czyli, krótko mówiąc, jak się nauczyć jeździć, nie rozwodząc się przy tym? Doświadczony kierowca, zaangażowany w sytuację, ma problem, bo wydaje mu się, że samochód powinien działać inaczej. To budzi w nim bardzo silne emocje i tak rodzą się komentarze. Nie ma to nic wspólnego z tchórzostwem. Jest to fizyczne pobudzenie, które pojawia się wtedy, kiedy rzeczy dzieją się „nie tak”. Druga strona oczywiście także czuje się wtedy niepewnie, czuje się oceniana, czuje się gorzej. Albo jest to sytuacja codzienna - kiedy kobieta czuje się zdominowana w związku i komentarz partnera potraktuje jako kolejne „ciosanie jej kołków na głowie”, albo - gdy na co dzień są partnerami - ona powie do niego: „Zaraz, ty nigdy taki nie byłeś? Ty się zupełnie zmieniasz”.

Jak więc poradzić sobie z taką sytuacją?

- Doradzajmy z dużym wyprzedzeniem. Miejmy zaufanie, że najbliższe sekundy przebiegną zgodnie z planem i że kobieta widzi to samo, co my. Jeśli coś poszło nie tak, możemy powiedzieć o tym po fakcie, np. „Ścięłaś zakręt”. Mówienie o błędach w trakcie może być bardzo stresujące i generować kolejne błędy. Zwłaszcza, jeśli są to informacje niekonkretne, typu: „Co ty robisz?”, „Jak ty jedziesz?”. Zamiast koncentrować się na bieżącej sytuacji na drodze, kobieta zaczyna przypominać sobie, jakie manewry wykonała wcześniej i który z nich mógłby być błędny, co mogło spowodować taką reakcję partnera.
„Świeczki” stają nam przed oczyma, przypominamy sobie wszystkie niedobre momenty naszego związku i jesteśmy o krok od kłótni. Osoba, która się uczy, powinna także przyznać się przed sobą, że chce coś usłyszeć i może dać sobie prawo do bycia uczniem czy uczennicą, do zadawania pytań. W ten sposób możemy zwiększać przestrzeń wymiany informacji. Na pewno warto mówić to, co trzeba i wtedy, kiedy trzeba.

* Tekst powstał we współpracy z firmą Emano (www.emano.co.uk), wydawcą i dystrybutorem publikacji dla zmotoryzowanych Polaków mieszkających na Wyspach.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com