Place zabaw zamiast pomocy dla uczniów

Szef Ofsted (urzędu zajmującego się kontrolą instytucji oświatowych w UK) Michael Wilshaw, skrytykował system wsparcia biednych uczniów wprowadzony przez rząd w 2011 roku. Wilshaw powiedział, że pieniądze odłożone przez rząd na edukację w większości przyczynią się do powstawania „placów zabaw z termicznym podłożem”.

Minister David Laws odpiera te zarzuty i argumentuje, że fundusze pomogą osiągnąć wyższy poziom nauczania. Program pomocy szkołom w mniej rozwiniętych terenach Anglii to flagowa reforma koalicji rządzącej, zapoczątkowana przez Liberalnych Demokratów.

Według nowych zasad szkoły mają otrzymywać 600 funtów na jednego ucznia, aby zorganizować biedniejszym dzieciom pomoc w nauce. Ofsted, który zbadał sytuację w 300 szkołach stwierdził, że w połowie placówek zauważono pozytywne skutki reformy. Jednak w zaledwie kilku zdołano przedstawić dowody na skuteczność nowej metody wsparcia uczniów pochodzących z rodzin z niskim dochodem. Druga połowa placówek dydaktycznych nie zauważyła zmian w rezultatach osiąganych przez wychowanków. -To zaskakujące, bo na pomoc szkołom idzie naprawdę duża suma pieniędzy – powiedział w wywiadzie dla The Independent Wilshaw. Minister Laws bronił reformy: – Dajemy szkołom wolność w rozporządzaniu pieniędzmi. Jednak nie zostawiamy ich samych sobie i nadzorujemy, czy fundusze idą na słuszne cele.

Szczegóły programu

W latach 2012/2013 rząd przeznaczy na wsparcie potrzebujących uczniów szkół 1.25 miliarda funtów. W tym roku szkolnym zasiłki mają być przekazane wszystkim uczniom, którzy w przeciągu ostatnich 6 lat klasyfikowali się do darmowych szkolnych posiłków. Szkoły mogą przeznaczać pieniądze na co chcą, ale od września tego roku muszą składać szczegółowe raporty ze swoich wydatków. Rząd wprowadził również specjalne stypendia, w wysokości 250 funtów, dla uczniów, których rodzice służyli w siłach zbrojnych kraju.

opr. op