Friday, Aug 01st

Last update08:56:59 AM GMT

W święto pracy

Brak pracy to tragiczny w skutkach i fundamentalny fakt. Zarejestrowanych bezrobotnych w kraju są ponad dwa miliony. Drugie tyle, to Ci, którzy wyjechali do pracy za granicę. Kolejne dwa miliony, to ludzie prowadzący działalność gospodarczą i ledwo wiążący koniec z końcem.

Dochodzą do tego jeszcze młodzi renciści, młodzi emeryci, absolwenci wyższych uczelni, którzy przedłużają studia. To wszystko ludzie uciekający z rynku pracy w kraju. Wśród tych, którzy pracują, aż dwie trzecie pobiera wynagrodzenia poniżej średniej krajowej. Najczęściej wypłacanym świadczeniem jest 1747 złotych! To wstrząsające dane. Dlatego tak ważne staje się święto pracy. Nie po to, aby świętować, bo nie ma czego, ale aby dyskutować o rynku pracy i podnosić owo znaczenie tego najważniejszego problemu w Polsce. Na dramatyczną sytuację na rynku pracy, składa się nie tylko brak wakatów, czy odpowiedniego rodzaju polityki, której celem byłoby coś więcej niż uzyskiwanie większego wzrostu, ale także polityka „najniższej ceny, za największą jakość”. Lata braku promocji Polski, promocji przez wysokie produkty, jak kultura, wzornictwo, innowacje - te wszystkie lata doprowadziły do zasady „tanie, bo polskie”! A skoro sprzedajemy tanio, to jakie mają być pensje? Oczywiście podniesienie ceny, ma swoje granice w świecie kryzysu i nie może być jedynym rozwiązaniem tych trudności, z którymi spotykamy się na rynku pracy. Konieczne są inwestycje państwa i to w dziedziny strategiczne dla kraju - w przetwórstwo, produkcję drewna, informatykę, biotechnologię. I jak widać wolny rynek sam tego nie zrobi, skoro nie uczynił tego przez ostatnie dwadzieścia lat. Od tej dyskusji uciekają politycy, bo jest ona trudna i przynosi na końcu osobistą odpowiedzialność.

Janusz Palikot

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com