Thursday, May 17th

Last update01:39:08 PM GMT

Największa tajemnica majora Żychonia

Ze wszystkich informacji, jakie otrzymywali alianci podczas II wojny światowej, najwięcej (bo 60 procent) dostarczył polski wywiad. Jedną z  najwybitniejszych, a zarazem najtragiczniejszych postaci „cichego frontu” II wojny światowej, był polski superagent, mjr Jan Żychoń.

Wśród asów wywiadu wojskowego z czasów międzywojnia i II wojny światowej Polska może się poszczycić największą liczbą takich postaci, których losy mogłyby stanowić kanwę do mrożących krew w żyłach powieści sensacyjnych, czy filmów szpiegowskich. Major Jan Henryk Żychoń niewątpliwie do takich postaci należał. W swoim krótkim życiu przeżył niemal wszystko; wielkie sukcesy i oskarżenie o zdradę. Prawdziwej rehabilitacji i godnej oceny swojej działalności dla ojczyzny doczekał się dopiero po śmierci.
Jego metody pracy, sposób bycia i prowadzenia się, określano, jako kontrowersyjne, ale nie brakowało głosów, że jego zachowanie było wręcz skandaliczne. Birbant, kobieciarz, osoba mająca rozliczne kontakty ze światem przestępczym, osobnik hałaśliwy, mało dyskretny, czyli wszystko, co nie licowało z mundurem oficera Wojska Polskiego, ale Żychowski nie był zwykłym oficerem, lecz oficerem wywiadu, a jego osobowość była jedynie kamuflażem na użytek szpiegowskich gier. Tak, czy owak nie tylko ojczyzna, ale również Alianci zawdzięczają mu bardzo wiele.
W wieku 12 lat uciekł z rodzinnej Skawiny, w której przyszedł na świat 1 stycznia 1902 roku i zaciągnął się do Legionów.  Zanim trafił do kompanii szkolnej musiał przejść przez służbę pomocniczą. Zwolniono go, co prawda ze służby ze względu na stan zdrowia, ale wrócił do niej jak bumerang ponownie trafiając do Legionów. Wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej i III Powstaniu Śląskim, aż wreszcie po służbie w regularnych oddziałach liniowych trafił do Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, czyli do wywiadu. Trzy lata później powierzono mu już samodzielną działalność wywiadowczą w Wolnym Mieście Gdańsk. Działał tam pod przykryciem referenta w Generalnym Komisariacie RP. Sztab w uznaniu dla jego talentów powierzył mu w styczniu 1930 r. zorganizowanie placówki wywiadu w Bydgoszczy -  Ekspozytury nr 3. Pracując w zorganizowanej przez siebie placówce odniósł pierwsze, spektakularne sukcesy – przeprowadził akcję pod kryptonimem „Wózek”, która polegała na systematycznej kontroli przesyłek między Berlinem, a Koenigsbergiem w Prusach Wschodnich. Działo się to podczas tranzytowych przejazdów niemieckich pociągów przez terytorium Polski. Agenci Żychonia, fotografowali niemal wszystko, co było możliwe, począwszy od tajnych dokumentów, po prototypy broni i innego sprzętu wojskowego.
Choć praca Żychonia, wówczas jeszcze kapitana cieszyła się wielkim uznaniem, to jego zachowanie – publiczne, występowanie w mundurze, pijaństwo,   gadatliwość, zarozumiałość, budziły niechęć jego współpracowników.
Wrzesień 1939 roku, niemiecki wywiad wojskowy Abwehra próbuje przechwycić dokumentację  polskiego wywiadu. Do pomieszczeń Eskpozytury nr 3 w Bydgoszczy wpada niemieckie komando, przeszukuje centymetr po centymetrze lokal, ale nie udaje im się znaleźć nawet najmniejszego świstka papieru. Choć nie do końca, bo na biurku szefa ekspozytury Jana Żychonia leży dumnie jego wizytówka, co wprawia rewidujących we wściekłość.
W Warszawie w dniu kapitulacji, do siedziby II  Oddziału również wpada komando Abwehry. Agenci rozpruwają przeszło 100 kas pancernych, ale znajduje jedynie bezwartościowe materiały niemieckie; księgi adresowe, rozkłady jazdy, książki telefoniczne, wycinki z prasy, niewypełnione druki i kwestionariusze Wehrmachtu. Mimo to, Niemcy odnaleźli archiwum Oddziału II, znajdowało się w innym miejscu, Żychoń ewakuował bowiem archiwum ekspozytury z Bydgoszczy do Warszawy, ale nie przeniósł go dalej, ani nie dopilnował osobiście zniszczenia dokumentacji. Było tego sześć ciężarówek. Na tej podstawie oskarżono później Żychonia o celowe działanie – miało to świadczyć o jego współpracy z Abwehrą, co zresztą się nie potwierdziło. Faktem jednak jest, że Walter Schellenberg, szef Abwehry, nie posiadał się ze zdumienia, jak wielką wiedzą o sytuacji w Niemczech dysponował polski wywiad; wiedział o najskrytszych tajemnicach wojskowych ówczesnego okresu. Skutkiem tego było m.in., iż Schellenberg przekonał się jak niedostateczna była w III Rzeszy, ochrona kontrwywiadowcza. Niestety, nie tylko dokumenty wpadły w ręce Niemców, lecz również 100 agentów polskiego wywiadu, głównie działających na terenie III Rzeszy. Stanęli przed niemieckimi sądami wojennymi i zostali zgilotynowani. Ścięta została m.in. Paulina Tyszewska , sekretarka i kochanka wysokiego rangą oficera Abwehry w Gdańsku, stracił również życie niemiecki celnik, który pełnił funkcję łącznika z agentami niemieckimi w Polsce, chwalony za sprawność, był w rzeczywistości agentem II Oddziału. Znalezione przez Niemców dokumenty doprowadziły też do zdemaskowania w samej centrali Abwehry w Berlinie, podpułkownika Guenthera Rudloffa. Aresztowany Rudloff popełnił samobójstwo. Rudloff został pozyskany w brawurowy sposób przez samego Żychonia. Otóż Żychoń upił Rudloffa podczas suto zakrapianej kolacji w jednym z gdańskich hoteli, podał mu narkotyk, zapakował do drewnianej skrzyni i przywiózł go samochodem do Bydgoszczy. Kiedy Rudloff odzyskał przytomność, Żychoń usiadł koło niego, ubrany w wojskowy mundur, wtedy wykonano kilka fotografii, na których Żychoń z Rudloffem widnieją razem. Żychoń zagroził Rudloffowi, że jeśli ten nie podejmie współpracy, zdjęcia zostaną wysłane, komu trzeba.
Żychoń, pojawia się w Paryżu we jeszcze we wrześniu 1939 roku. Gen. Władysław Sikorski postanawia go wykluczyć z działań wojennych na okres całej wojny,   jest to konsekwencja przypisywanych Żychoniowi zaniedbań. Interweniuje jednak wywiad francuski zainteresowany szczątkami polskiej siatki szpiegowskiej w Niemczech, które nie zostały wykryte, a z którymi tylko Żychoń miał kontakt. Major odzyskuje zaufanie gen. Sikorskiego przedstawiając mu sposób, w jaki może rozprawić się ze swoim przeciwnikami politycznymi w II  Oddziale.
Kiedy Francja kapituluje  Żychoń przedostaje się do Wielkiej Brytanii i od razu zyskuje patronat brytyjskich służb specjalnych, a Sikorski mianuje go szefem Referatu Zachód Wydziału Wywiadu Sztabu Naczelnego Wodza. Po tragicznej śmierci generała, kpt. Jerzy Niezbrzycki i kpt. Tadeusz Nowiński, zarzucają Żychoniowi i podległym mu ludziom współpracę z Abwehrą, a nawet działalność na jej rzecz. Sąd wojskowy nie oddalił przedstawionych zarzutów, ale ograniczył się do funkcji rozjemcy. Z tego powodu w połowie lutego 1944 roku mjr Jan Żychoń rezygnuje ze swojej funkcji i zgłasza się do służby liniowej, gdzie mianowany zostaje zastępcą dowódcy 13 Batalionu Strzelców „Rysiów” w 5 Wileńskiej Brygadzie Piechoty. Ginie od śmiertelnego postrzału  podczas bitwy pod Monte Cassino. W latach 70. historycy dzięki benedyktyńskiej pracy całkowicie oczyścili go z zarzutów zdrady.
Janusz Młynarski

Jan Żychoń fot. Wikipedia

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.