Zbliża się kolejna, tym razem okrągła rocznica stanu wojennego i asumpt do dalszych dyskusji pomiędzy tymi, którzy twierdzą, iż była to wojna wypowiedziana Polakom przez komunistów oraz zwolenników tezy, iż to Jaruzelski uratował Polskę przed inwazją radziecką.
Sondaże na temat stosunku Polaków do stanu wojennego ciągle jeszcze pokazują, że społeczeństwo nie ma jednolitego poglądu na wydarzenia sprzed 30 lat. Wyniki badań wskazują, że 50 procent ankietowanych uważa, iż nie było najmniejszego powodu do wprowadzenia stanu wojennego, natomiast nieco mniej niż połowa jest przeciwnego zdania. Nie ma też zgody, co do tego, czy autorzy całego wydarzenia, powinni ponieść odpowiedzialność karną. Połowa uważa, że tak, połowa, że nie. Zdecydowanie ostrzej niż starsze pokolenie, ocenia stan wojenny młoda generacja - aż 63 procent badanych uważa, że generał Wojciech Jaruzelski wraz ze swoją ekipą powinien zostać ukarany. Inaczej sprawę postrzega 55 procent pytanych o to samo osób po 60. roku życia. Z badań wynika także, że poziom wiedzy wśród młodzieży na temat stanu wojennego, z roku na rok, jest coraz niższy. Aż 80 procent 20-latków nie wie, co wydarzyło się w Polsce 13 grudnia 1981 roku…
***
Władze PRL rozważały wprowadzenie stanu wojennego już rok wcześniej, ale odstąpiły od tego zamiaru, licząc się z eskalacją napięcia w społeczeństwie polskim oraz groźby strajku generalnego, a to mogłoby doprowadzić do utraty kontroli nad państwem. W tym samym czasie, Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, w tajemnicy przed polskimi komunistami, zarządziło mobilizację czterech dywizji stacjonujących w zachodnich okręgach wojskowych ZSRR. Miały one wkroczyć do Polski, gdyby rządowi PRL sytuacja wymknęła się spod kontroli.
Tymczasem w Polsce, ówczesnym władzom udało się zawrzeć kompromis z opozycją, co zaowocowało „porozumieniami sierpniowymi”. Ich efektem, było między innymi powstanie NSZZ „Solidarność”. Uznanie „Solidarności” i jej postulatów stanowiło jednak ze strony władz PRL, grę na zwłokę, bo niemal w tym samym czasie, w którym owo porozumienie zawarto, w gabinetach rządowych rozpoczęto przygotowania do radykalnej i ostatecznej rozprawy z opozycją. Już w listopadzie 1980 roku, podczas posiedzenia Komitetu Obrony Kraju, generał Wojciech Jaruzelski ujawnił, że wszystkie akty prawne dotyczące wprowadzenia stanu wojennego są gotowe. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych również nie próżnowało - opracowano plany internowania 13 tysięcy osób. Zaplanowano również przebieg blokady komunikacji i telekomunikacji.
Tymczasem napięcie rosło. Na początku grudnia, ZSRR chciało przeprowadzić w Polsce manewry wojskowe z udziałem armii zaprzyjaźnionych, jednak nie wyraził na to zgody ówczesny I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania. Wyjaśnił radzieckim decydentom, że może to doprowadzić do otwartego konfliktu. Ewentualnością manewrów, zaniepokojone były również Stany Zjednoczone. Jak twierdzi amerykański historyk Paul Kengor, ówczesny prezydent USA, Ronald Reagan rozważał nawet wysłanie do Polski amerykańskich dywizji w celu powstrzymania inwazji, bo niewątpliwie coś co ZSRR określało mianem manewrów, byłoby tak naprawdę inwazją. Podobno, projekt ten wyperswadowali Reganowi doradcy tłumacząc, że armia amerykańska w Europie jest słabsza od radzieckiej.
Na początku roku 1981 autorzy stanu wojennego przeprowadzili stosowną symulację sztabową, biorąc pod uwagę różne warianty rozwoju sytuacji i uznali, że planowane przez nich „nadzwyczajne kroki” można wprowadzić. Ustalono, że powinny być one poprzedzone odpowiednim przygotowaniem propagandowym, a sama decyzja powinna być powzięta na podstawie pretekstu, który uzasadniłby opinii publicznej i międzynarodowej celowość jego wprowadzenia. Stwierdzono również konieczność ogłoszenia stanu wojennego przed oczekiwanym rozpoczęciem strajku powszechnego oraz wprowadzenie go od razu na terytorium całego kraju, z soboty na niedzielę, aby utrudnić reakcję opozycji. We wrześniu 1981 roku, na kolejnym posiedzeniu Komitetu Obrony Kraju uznano, że MSW i wojsko ukończyły niezbędne przygotowania. Postanowiono poczekać na odpowiedni moment, w którym pogłębi się zmęczenie społeczeństwa i narastanie niepokoju o jego przyszłość oraz pojawi się niezbędny pretekst, który pozwoli obarczyć odpowiedzialnością za wszystko „Solidarność”.
Oficjalnym powodem ogłoszenia stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku, była pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju, której przejawami były między innymi brak zaopatrzenia w sklepach i reglamentacja wielu istotnych towarów, jak mięso, masło, tłuszcze, mąka, ryż, mleko dla niemowląt oraz zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego. Jednak prawdziwe powody, to obawy reżimu komunistycznego przed utratą władzy, związane z brakiem kontroli nad niezależnym ruchem związkowym oraz walki różnych frakcji w PZPR. Ważny był również gwałtowny spadek poparcia społecznego dla polityki komunistów. Według przeprowadzonych badań, już w czerwcu 1981 roku, zaufanie do rządu deklarowało zaledwie 24 procent respondentów, działania KC PZPR aprobowało jedynie 6 procent ankietowanych, a NSZZ „Solidarność” pozytywnie oceniało aż 62 procent Polaków.
Za najważniejszy argument wprowadzenia stanu wojennego, uznano groźbę interwencji zbrojnej przez pozostałe państwa Układu Warszawskiego. Jednak 13 grudnia 1981 roku, nie zanotowano żadnych ruchów wojsk radzieckich. Władze ZSRR stwierdziły jedynie, iż interwencja w Polsce jest brana pod uwagę jako ostateczność, tylko na wypadek, gdyby polskie siły bezpieczeństwa, wojsko i PZPR nie mogły dać sobie rady z sytuacją, przy czym obawiano się także antyradzieckiego przewrotu w polskiej armii.
Choć od wprowadzenia stanu wojennego minęło blisko 30 lat, dokładna liczba ofiar śmiertelnych, ciągle nie jest znana. W 1989 roku, próbowała ją ustalić Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do Zbadania Działalności MSW. Stwierdzono wówczas, że spośród 122 niewyjaśnionych przypadków zgonów działaczy opozycji, aż 88 miało bezpośredni związek z działalnością funkcjonariuszy MSW.
Część ofiar śmiertelnych wydarzeń stanu wojennego była skutkiem tłumienia przez jednostki LWP, MO, ZOMO, NOMO, ROMO, ORMO oraz funkcjonariuszy WSW i SB, pokojowych demonstracji ulicznych ludności, sprzeciwiających się władzy Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. W dziewięciu przypadkach, ofiary padły w wyniku krwawego stłumienia strajku w kopalni, w jednym - po złamaniu protestu na uczelni wyższej.
Część zmarłych, to także ofiary pierwszych dni stanu wojennego, które zmarły w wyniku nieudzielenia pomocy medycznej na skutek zablokowania połączeń telefonicznych.
W pierwszych dniach stanu wojennego władze komunistyczne dokonały także wielu aresztowań osób, które mimo dekretu, nie zaprzestały działalności opozycyjnej. Wyroki wydawane były w trybie doraźnym przez sądy wojskowe. Opozycjoniści stawiani byli w stan oskarżenia w związku z próbą obalenia ustroju PRL. W trybie doraźnym za to przestępstwo wobec reżimu komunistycznego, groził wyrok do kary śmierci włącznie.
W latach 1981- 1982 władze komunistyczne przetrzymywały w specjalnie utworzonych obozach dla internowanych blisko 10 tysięcy działaczy podziemia, w tym 313 kobiet. (C.Z.)
fot. Wikipedia - Czołgi T-55 podczas stanu wojennego w Zbąszyniu










