Każdy, kto pasjonuje się przygodami Jamesa Bonda, doskonale wie, że Vesper Lynd z „Casino Royal” była jego przyjaciółką. Ale już mało kto wie, że to postać autentyczna i że była Polką. Nazywała się Krystyna Skarbek, była arystokratką, kobietą, u której niezwykła uroda szła w parze z niepospolitym intelektem, ponadto była znakomitą sportsmenką. Przez pewien czas związana była z autorem „Bondów” Ianem Flemingiem. Zginęła w tajemniczych okolicznościach.
Jest rok 1952. W jednym z londyńskich hoteli od ciosów zadanych nożem ginie stewardesa Christine Granville. Już następnego dnia każda brytyjska gazeta informuje o tym na pierwszej stronie. Nie ma nic dziwnego w tym, jeśli na czołówki pism trafiają wiadomości o śmierci wielkich tego świata - głów wielkich państw, słynnych artystów, naukowców, ale w tym przypadku? Bo kucharz zabił nożem stewardesę? To, co najwyżej, materiał na krótką notkę prasową w kronice kryminalnej. Tak, ale Christine Granville nie była zwykłą stewardesą, lecz asem Special Operations Executive, wywiadu brytyjskiego z czasu tak wówczas żywej jeszcze w pamięci wszystkich II wojny światowej. A jej zasługi uhonorowane zostały najwyższymi odznaczeniami brytyjskimi, m.in. George Medal i Order of the British Empire oraz francuskim Croix de Guerre. Działała w Polsce, na Węgrzech oraz w okupowanej Francji.
Pochodziła ze słynnego arystokratycznego rodu Skarbków, którego początki sięgają progu ubiegłego tysiąclecia.
W 1930 roku wzięła udział w konkursie „Miss Polonia” i zdobyła tytuł wicemiss. Trzy lata później poślubiła przemysłowca z Pabianic, Karola Gettlicha. Związek rozpadł się jednak po niespełna pół roku. Jej kolejny mąż to znany podówczas podróżnik i autor powieści dla młodzieży Jerzy Giżycki. W wywiadzie Wybuch wojny zastaje ich w Kenii, gdzie Jerzy Giżycki pracował jako dyplomata.
Wyjeżdżają stamtąd do Francji. Tam Krystyna rozstaje się z mężem i na własną rękę przedostaje się do Anglii. Wykorzystując pewne przedwojenne znajomości, zgłasza się do służby w brytyjskim wywiadzie. Od tego momentu posługuje się konspiracyjnym imieniem i nazwiskiem - Christine Granville, zostaje również odmłodzona o siedem lat - od tej chwili w jej dokumentach figuruje data urodzenia: 1915 rok. Pierwsze zadanie wykonuje na Węgrzech. Z Budapesztu, gdzie pracowała pod przykryciem dziennikarki, trzykrotnie odbyła podróż do okupowanej Polski konspiracyjnym szlakiem przez Słowację, jako kurierka tatrzańska - była znakomitą narciarką. Na Węgrzech pomagała Polakom w ucieczkach z obozów, w których byli internowani. Wraz z innym agentem - Jerzym Kowerskim, pracującym pod fałszywym nazwiskiem Andrew Kennedy - zebrali informacje, które pomogły Churchillowi poznać przypuszczalny termin niemieckiej inwazji na Związek Radziecki.
Wiele akcji, w których Skarbek popisała się niespotykaną inteligencją i brawurą,
to gotowe scenariusze do filmów sensacyjnych. Chociażby przeprowadzenie pięciu czeskich oficerów do Jugosławii: podczas akcji przerzutowej zepsuł się im samochód. Natknął się na nich niemiecki patrol, ale Krystyna Skarbek nie straciła głowy - nie tylko nie zdekonspirowała siebie ani całej grupy, ale namówiła Niemców do przepchnięcia samochodu, który utknął na drodze przez granicę.
Po zakończeniu misji na Węgrzech wróciła do Wielkiej Brytanii, ale w 1941 roku, kiedy III Rzesza zaatakowała Bałkany, Skarbek została wysłana wraz z Kowerskim na Bliski Wschód. Latem 1944 roku została zrzucona na spadochronie na teren Francji. Jako „Jacqueline Armand” miała pomóc francuskiemu ruchowi oporu. Zorganizowała tam między innymi wykupienie z rąk gestapo kilku aresztowanych szefów siatki sabotażowo-dywersyjnej „Jockey”. Posłużyła się przy tym nieprawdopodobnym wręcz wybiegiem i niesłychaną brawurą, oświadczając niemieckiemu lokalnemu dowódcy gestapo, że jest siostrzenicą brytyjskiego generała Montgomery’ego, i że za uwolnienie aresztowanych gwarantuje gestapowcowi życie po wkroczeniu aliantów. Pomimo polskiego akcentu Skarbkówny, Niemiec dał się nabrać i nie tylko uwolnił pojmanych, a nawet wyposażył ich w broń i samochód, dzięki któremu udało się im dostać na drugą stronę frontu.
Podczas powstania warszawskiego Krystyna Skarbek dotarła do stolicy Wielkiej Brytanii. Zadręczała przełożonych o przerzut do Polski, ale zawsze jej odmawiano. Była pewna szansa pod koniec 1944 roku, kiedy to do Polski miała się udać brytyjska misja wojskowa, ale w ostatniej chwili Winston Churchill odwołał wszystkie loty do Polski. Po demobilizacji w 1945 roku Brytyjczycy zapomnieli o niej, tak jak o wielu innych zasłużonych dla aliantów Polakach, dając jej wcześniej odprawę w wysokości... 100 funtów i list z podziękowaniem od Churchilla.
Mimo swoich dokonań i licznych odznaczeń żyła w ubóstwie. Próbowała osiedlić się w Kenii, ale bez skutku. Pozostała jej praca w hotelu w charakterze pokojówki, jakiś czas była sprzedawczynią w Harrodsie. I wreszcie pracowała jako stewardesa na statkach pasażerskich na linii Anglia - Afryka Południowa. W tym czasie poznała byłego agenta Navy Intelligece Division, Iana Fleminga, i jakiś czas była jego przyjaciółką. Zauroczony nią Fleming uczynił z niej Vesper Lynd, przyjaciółkę głównego bohatera swej pierwszej książki z serii przygód James Bonda „Casino Royal”.
Na statku, na którym pracowała, poznała też Dennisa Muldowney’a, swojego późniejszego mordercę. Nadchodzi feralny dzień 15 czerwca 1952 roku. W podlondyńskim hotelu „Shelbourne”, prowadzonym przez polskie małżeństwo, Muldowney morduje Krystynę Skarbek. Czyni to podobno w afekcie, bo Polka odrzuciła jego oświadczyny. Żyła jeszcze dwa dni, ale lekarzom nie udało się jej uratować. Muldowney został skazany na karę śmierci, a wyrok wykonano bardzo szybko. Jak twierdzą niektórzy, podejrzanie szybko. W niektórych środowiskach polonijnych rozeszła się pogłoska, że była agentka zginęła, bo znała tajemnicę śmierci gen. Władysława Sikorskiego, podobno zamierzała go nawet ostrzec. Katarzyna Skarbek jest pochowana na katolickim cmentarzu St. Mary’s w Kensal Green, w północno-zachodnim Londynie. (JM)
fot. Wikipedia











