Monday, Feb 06th

Last update10:00:00 PM GMT

Pieniądze wyrzucone w... Wisłę

Wisła Kraków wydała na wzmocnienie klubu miliony euro, jednak po ostatnim meczu w rozgrywkach Ligi Europejskiej widać, że były to pieniądze wyrzucone w błoto.

Polska piłka stacza się coraz niżej i tylko patrzeć jak sięgnie dna. Od kilku ładnych lat nasi ligowcy przegrywają nie tylko z europejskimi średniakami, lecz z coraz bardziej egzotycznymi przeciwnikami z końca światowych rankingów. Po kompromitacji Lecha, który wymęczył przejście do następnego etapu rozgrywek w Lidze Mistrzów z azerskim Interem Baku, przyszła kolej na Wisłę Kraków – jej też przypadł w udziale zespół z Azerbejdżanu, trzecia drużyna tamtejszej ekstraklasy Agdam Karabach. Jednak trzeci zespół Azerbejdżanu nie przejął się wicemistrzem Polski, gwiazdami oraz 30-tysięczną  rzeszą kibiców i wygrał sobie spokojnie 1: 0 na boisku przeciwnika.
Planem minimum, jaki zakładał trener krakowskiej drużyny Henryk Kasperczak, był awans do czwartej rundy eliminacji Ligi Europejskiej i temu właśnie miały służyć posiłki ściągnięte głównie zza granicy. Wisła zakupiła aż siedmiu zawodników. Dzięki temu atak Wisły miał być najsilniejszy w polskiej lidze, a cały zespół odmłodzony i naszpikowany zawodnikami, którzy mają głód sukcesu i najlepsze lata przed sobą. Rychło okazało się, że z tym głodem to przesada, bo właśnie ci „głodni” zawiedli najbardziej. Świeży nabytek, bramkarz Milan Jovanić, nie wysilił się i puścił gola, stoper Gordan Bunoza dopuszczał się prostych błędów i na dodatek w głupi sposób zarobił czerwoną kartkę, co oznacza, że w rewanżu nie zobaczymy go na boisku. Maciej Żurawski, któremu przyszło wykonywać rzut karny, strzelił co prawda w „okno”, tyle, że nie bramkarzowi, lecz Panu Bogu. Henryk Kasperczak też się chyba pogubił, bo „nabełtał” w składzie, który w poprzedniej rundzie pewnie zwyciężył z FK Szawle - przesunął Piotra Brożka do obrony, a w jego miejsce wstawił kolejnego debiutanta Dragana Paljicia. Serb z niemieckim paszportem miotał się po boisku, a Brożek - z którego pomocnika zrobił właśnie Kasperczak - w defensywie popełnił błąd, po którym padła bramka. Tłumaczył to później chęcią zwiększenia możliwości ofensywy. Jeśli w rewanżu Wisła znów sobie nie poradzi, to można śmiało obstawiać, że dni Kasperczaka jako trenera Wisły są policzone.
Maciej Żurawski poproszony po meczu o komentarz powiedział „Gazecie Wyborczej”: „Nie ma sensu usprawiedliwiać się i podniecać, że w jednej czy drugiej sytuacji była fajna wymiana piłek. Pamiętajmy jednak, że to dwumecz i rywalizacja jeszcze się nie skończyła. Będzie ciężko, ale rywal jest do pokonania. Oczywiście przy naszej dużo, dużo lepszej grze”.
Rewanż w Azerbejdżanie już w najbliższy czwartek, czekają ich tam tropikalne upały, dziwne potrawy, które u Europejczyków powodują niestrawność, oraz fanatyczna publiczność. Są również wątpliwości co do bezstronności sędziów, arbitrami tego spotkania będzie trójka Turków, rodaków właściciela azerskiego klubu, tureckiego miliardera Abdulbariego Goozali.
To dobrze - jak twierdzą złośliwi, bo przynajmniej będzie na co zwalić w przypadku przegranej.
Z kronikarskiego obowiązku odnotować należy, że nie tylko Wisła skompromitowała się w pojedynku z zagranicznymi przeciwnikami, w jej ślady poszły również: Ruch Chorzów, który przegrał z Austrią Wiedeń 1:3 (1:2) i Jagiellonia Białystok z Arisem Saloniki 1:2 (1:2).                                                                                                      
(jm)

 

 

 


 

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.