Thursday, Apr 17th

Last update08:56:59 AM GMT

Uczta dla oka i szał półnagich ciał

W rytmie bębnów, szumie pióropuszy i blasku cekinów zakończył się karnawał w Notting Hill.

Mieszkać w Londynie i nie być na karnawale w Notting Hill to grzech! Pewnie większy, niż pożądliwie patrzeć na piękne dziewczyny w skąpych ubiorach, wijące się w rytm samby podczas dorocznego karnawału.
- Taniec to coś, co kochamy i co nam daje wolność. Dziś jest to wolność ekspresji, dawniej chodziło o coś innego. Dziś możemy się tylko cieszyć, że tamte czasy naszych dziadków minęły. Karnawał to święto tańca, kolorów, radości, z odrobiną przypomnienia historii w
symbolach – mówi prowadząc tłum elfów półnaga nimfa z latynoskim akcentem.
Nie ma się co dziwić, że i Polacy tłumnie idą obejrzeć ten festiwal wolności, radości i tańca. Już na początku sierpnia na różnych forach internetowych można było słyszeć nawoływania, kto gdzie i kiedy idzie.
- Karnawał jest w bank holiday, wielu ma wolne, a to już prawie po wa-
kacjach, więc dlaczego nie przedłużyć ich sobie świętując z innymi. Poza tym, nie przecze, Polki są najpiękniejsze, ale jak miło popatrzeć jaki zmysł tańca mają czarne kobiety, jak wiją się Brazylijki w tych skąpych błyszczących kostiumach... Niejedna lap danserka mogłaby się od nich uczyć – mówi Piotr, który z mieszkańcami ze swojego domu bawił się podczas karnawału od samego rana.
Trochę żałował wraz z kompanem, Grzeskiem, iż zabrakło im weny ... – Zac, nasz friend z Francji, wstał rano, ubrał beret, koszulkę w paski, obwiesił się czosnkiem i mówi „idziemy...”, chyba liczył, że my wyskoczymy w góralskich lub krakowskich strojach, ale takiej garderoby nam tu brak – śmieje się Grzesiek.
No cóż, może naszych rodzimych akcentów nie było w strojach i muzyce, ale byli za to francuscy żołnierze, starożytni greccy aktorzy, a nawet legiony
rzymskie... i ci , co na platformach, i tłum, w którym Polacy byli liczni, starali się bawić jak najlepiej.
W poniedziałek rano Notting Hill wyglądało jak wielka garderoba teatra-lna: makijażystki pracowały pełną parą, styliści uwijali się w pocie czoła; bary i polowe kuchnie serwowały potrawy prawie z całego świata, choć głównie karaibskie przysmaki.
Mieszkańcy okolicznych domów nie tylko przyglądali się z okien festiwalowi, ale i pomagali organizacyjnie. Angielska para... z lat 40. otworzyła podwoje swojej toalety dla obcych... za drobną gratyfikacją, oczywiście. 13-letnia Nicola z Grosvenor Street chętnie pilnowała bagaży przyjezdnych. W chwili wolnej też serwowała zimne napoje wprost z plażowej lodówki, ustawionej na ganku.
Joasia jest już po raz trzeci. Na karnawał zaprosiła też swoich przyjaciół, którzy mieszkają w Niemczech.
- Myślę, że im się bardziej spodoba, niż niejeden October Fest. To jest dla nas egzotyka – wyjaśniła.
Notting Hill Carnival to festiwal, który od pół wieku organizuje londyńska mniejszość karaibska. Największa impreza uliczna w Europie, w tym roku pewnie organizatorzy doliczyli się ponad 1 miliona uczestników.
Od 1964 r. parada organizowana jest w dzielnicy Notting Hill, która była wtedy największym w Londynie skupiskiem czarnoskórej ludności. Współcześnie w karnawale bierze udział tylu wykona-wców, że parada rozciąga się na długości 5 kilometrów. Wszyscy uczestnicy przebierają się w inspirowane rodzimą kulturą kostiumy i tańczą w rytm ludowej muzyki.
Karnawał w Notting Hill to także wielkie wyzwanie dla służb miejskich. Już 2 lata temu przez bójki z udziałem noży o mały włos festiwal nie został zakazany. Jego przyszłość stała pod znakiem zapytania. W tym roku  na ochronę wydarzenia Metropolitan Police wydała 6 milionów funtów. Doszło do dwóch napadów z użyciem noża. Ponadto policja z Luton zatrzymała dwa samochody, zmierzające na karnawał z trzema kilogramami marihuany. Organizatorzy oszacowali, że podczas imprezy zjedzono pięć ton kurczaka oraz wypito 25 000 butelek rumu. Liczby pióropuszy i cekinów nie dało się policzyć... ale mówi się o setkach i milionach.                                          
(pat)

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com